nail art & beauty

Image Slider

Carmex- czyli historia pewnej znajomosci...

| On
18:14

Poznaliśmy się jakiś rok temu. On- bywały w świecie, popularny w Stanach, uwielbiany przez gwiazdy- kosmetyk legenda. Ja- dziewczyna z małego miasteczka, rozpieszczona ślicznie pachnącymi acz zupełnie nieskutecznymi mazidłami do ust. 


Zobaczyłam go w Rossmann'ie i pomyślałam że muszę go mieć. Kilka chwil wahania (bo przecież nie wyszło mi z tak wieloma) i był mój. Z drogerii wyszliśmy już razem- ja i Carmex, wersja tubkowa.
Niestety, zaledwie na pierwszej randce zorientowałam się, że nie jesteśmy sobie pisani. Gdy tylko dotknął moich ust poczułam okropne pieczenie, przykry zapach i smak. Próbowałam ratować nasz związek, zakupiłam wersje wiśniową- wszystko na nic. 
Coś okropnego, pomyslałam, kto przy zdrowych zmysłach dodaje mentol i kamforę do balsamu do ust? Niewiarygodnym było dla mnie, że ten produkt ma tylu zwolenników. Rozstaliśmy się i byłam przekonana że już się więcej nie spotkamy. 
Tymczasem pewnego dnia obudziłam się z ustami suchymi i pomarszczonymi jak rodzynki. Nic mi nie pomagało i w akcie desperacji postanowiłam odnowić znajomość z Carmex'em- tym razem w słoiczku. I... zaiskrzyło! 
W niespełna dwa dni doprowadził moje usta do stanu idealnego. Owszem, nadal pachnie mentolem i kamforą, ale tylko na początku, potem łagodnieje, przestaje piec i mrowić. Ponoć trzeba na niego uważać, stosować z umiarem bo usta się przyzwyczajają. Moje na razie nie mają go dość i mam nadzieję że tak pozostanie. 
Do pracy dokupiłam wersje w sztyfcie, żeby było higienicznie. Carmex oswojony!

Christian Dior, Healthy Glow Awakening Blush- Rosy Glow

| On
20:10
Róż pochodzi z kolekcji na wiosnę 2012 (Garden Party), mimo to można go było kupić już na przełomie stycznia i lutego. 


Może to i lepiej, bo dla mnie to kosmetyk idealny na zimę. Jedyny dostępny odcień- Petal to chłodny, matowy barbie pink z odrobiną fioletu. Na policzkach daje efekt zdrowego, świeżego rumieńca- zupełnie jak po godzinnym spacerze na mrozie lub dniu spędzonym na sankach:) 
Opakowanie jak przystało na firmę- eleganckie, srebrna kasetka charakteryzująca limitowane kosmetyki Dior'a.
Konsystencja różu jest niesamowicie miękka i pudrowa, dobrze nabiera się na pędzel. Jednak pomimo swojego delikatnego wyglądu kolor na policzkach jest bardzo nasycony, bezpieczniej będzie nakładać go lekką ręką.
Według producenta róż dopasowuje się do każdej karnacji, przy czym moim zdaniem najkorzystniej będą w nim wyglądały kobiety o jasnej, porcelanowej cerze.
cena: ok.200zł/7,5g edycja limitowana

3...2...1... start!

| On
22:56
Odkąd sięgam pamięcią zawsze chciałam prowadzić bloga. Kilka razy nawet zaczynałam, ale zazwyczaj kończyło się na wyborze szablonu;) 
Tym razem będzie inaczej. Mam nadzieję, że z technicznym wsparciem mojego Ukochanego blog będzie się dynamicznie rozwijał, a Wy będziecie go chętnie (i często) odwiedzać. 
O czym zamierzam pisać? Przede wszystkim o kosmetykach. Chciałabym żeby było dużo swatchy oraz ciekawych i rzetelnych recenzji, bo tego najczęściej sama szukam na innych blogach. A poza tym o wszystkim innym co wpadnie mi do głowy i czym będę się chciała podzielić. 
Zapraszam!