Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa Botanic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa Botanic. Pokaż wszystkie posty

Tolpa Botanic, Biała Wierzba- nie idźcie tą drogą...

| On
14:36
Nie lubię pisać recenzji pod wpływem emocji, ale jestem tak bardzo zła i rozczarowana, że szybko mi nie przejdzie. Moje niezadowolenie jest tym większe, iż spowodowane produktami marki którą zdążyłam polubić- a mianowicie Tołpa Botanic.
No cóż, każda firma ma w swoim asortymencie kosmetyki lepsze i gorsze, ale większego badziewia niż te dwa poniżej daaawno nie używałam:/


Mowa o witalizującym szamponie normalizującym i głęboko oczyszczającym szamponie- masce, oba z białą wierzbą, oba przeznaczone do włosów i skóry przetłuszczających się, pozbawionych witalności- czyli wypisz wymaluj moich. Kosmetyki mają głęboko oczyszczać włosy i skórę głowy z nadmiaru sebum (a także środków stylizujących), przywracać równowagę skórze głowy, ograniczać przetłuszczanie, a także łagodzić podrażnienia i dodawać fryzurze objętości. 
Zawierają min. ekstrakt z kory białej wierzby, sok z liści mięty, ocet owocowy, glinka. Z resztą o tym co mają, a czego nie mają w składzie możecie poczytać tutaj

Pierwszy raz użyłam ich jakieś 2 tygodnie temu- było to przeżycie naprawdę traumatyczne. Przede wszystkim szampon nie pieni się. I nie mam tu na myśli, że on się słabo pieni tak jak to mają w zwyczaju naturalne szampony- nie, on się nie pieni wcale. Nie mogąc tego ogarnąć, dokładałam i dokładałam kolejne porcje produktu, a piany jak nie było tak nie było. Dla mnie to oznacza, że produkt nie myje (i że jest nie wydajny). Poza tym jego konsystencja choć żelowa, to jest dziwnie toporna i ciężko go w ogóle rozprowadzić na włosach.
No nic, pomyślałam że może szampon- maska sprawdzi się lepiej. Ehh naiwna...

Nałożyłam go na włosy zgodnie z instrukcją z opakowania (w skrócie nałóż-spień-zostaw na kilka min.-spłucz). O dziwo, pomimo że konsystencja kosmetyku przypomina maseczkę z glinki i jest tak samo tępa i gęsta, udało mi się za pomocą sporej ilości wody wytworzyć na głowie coś na kształt piany. 
Cały czas jednak miałam wrażenie, ze moje włosy są strasznie skołtunione, a przecież przed każdym myciem dokładnie je rozczesuję. Podczas spłukiwania aż trzeszczały mi w palcach- wtedy myślałam że to "zasługa" oczyszczających właściwości użytych produktów, tymczasem po osuszeniu włosów ręcznikiem okazało się, że mam na głowie jeden wielki kołtun:/

Ehh, wierzcie mi nie jestem typem panikary ani histeryczki, ale to co przeżyłam podczas prób rozczesania tego... dread'a doprowadziło mnie do łez. Płakałam nie tylko z bólu, ale i ze strachu że jak skończę (o ile skończę) to na głowie nie zostanie mi już NIC. Przez chwilę całkiem serio rozważałam złapanie za nożyczki i obcięcie tego czegoś. Powstrzymał mnie jedynie wrodzony upór i fakt, że musiałabym ciąć po całości i tuż przy skórze. 

Na domiar złego, moje włosy wcale nie były czyste o.O Pozostał na nich jakiś dziwny, tępy i lepki osad, a same kosmyki były ciężkie i matowe

Pomyślicie teraz, że jestem nienormalna ale dziś ponownie sięgnęłam po szampon Tołpy... Musiałam, po prostu musiałam dać mu drugą szansę, inaczej nie miałabym prawa napisać tej recenzji. I znów było to samo, ciężko było go rozprowadzić na włosach, a kiedy poczułam że zaczynają mi się kołtunić pod palcami wiedziałam już co się święci. Mycie dokończyłam zwykłym szamponem Dove, bo nie miałam ochoty na "powtórkę z rozrywki". Trzeciej próby nie będzie. 

Na koniec,  żeby być sprawiedliwą dodam, że kosmetyki przepięknie pachną, ale czy to ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Szampon- maska 29,99/125ml
Szampon 26,99/200ml

Tołpa Botanic- Biały Hibiskus

| On
16:57
Zgodnie z zapowiedzią, chciałabym Wam przybliżyć kosmetyki polskiej marki Tołpa z serii Botanic. W kosmetykach tych nie znajdziemy alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego czy parabenów. Dostaniemy za to produkt zamknięty w przyjaznym dla środowiska opakowaniu, które może być poddane recyklingowi, o naturalnym kolorze i zawierający botaniczne składniki aktywne. 


Dziś dwa produkty, od których zaczęło się moje uwielbienie dla tych kosmetyków: rewitalizujący krem uelastyczniający na dzień i rewitalizujący krem uelastyczniający pod oczy- oba z serii z białym hibiskusem. 
Kosmetyki te są przeznaczone dla kobiet w wieku 30+ ale jeśli mam być szczera, to nigdy nie zawracam sobie głowy takimi rzeczami, a Wy? Zamknięte w aluminiowych tubkach, co jest opcją bardzo higieniczną ponieważ takie tubki nie zasysają powietrza dzięki czemu zawartość dłużej zachowuje świeżość. Opakowania są również bardzo przyjemne wizualnie:) 
Gdzieś czytałam opinię, że krem na dzień lubi się z tubki wylewać- ale ja czegoś takiego nie zauważyłam, choć mój egzemplarz cały czas stoi na zakrętce. Natomiast krem pod oczy lubił uciekać z opakowania po otwarciu, ale problem zniknął po paru użyciach, kiedy w środku zrobiło się więcej miejsca:)
Oba kosmetyki są zdatne do użytku tylko trzy miesiące od otwarcia, stąd też pewnie mniejsza niż w innych kremach pojemność- krem pod oczy ma 10ml, natomiast krem na dzień 40ml. Nie przeszkadza mi to, mam przynajmniej pewność że zużyję kosmetyk do końca w wyznaczonym czasie. Choć ze standardową pojemnością też nie miałabym problemu.
Jeśli chodzi o zapach, to w kremie pod oczy nie wyczuwam niczego konkretnego co uważam za plus- zapach mógłby podrażniać wrażliwe okolice oczu. Natomiast krem na dzień pachnie przepięknie, kwiatowo, świeżo i naturalnie. Takie aromaty w kremach lubię i niesamowicie uprzyjemniają mi one stosowanie. 
Konsystencja obu produktów jest lekka, wchłania się szybko i całkowicie w przypadku kremu na dzień, natomiast krem pod oczy pozostawia delikatną ochronną warstwę. 
No i najważniejsze, czyli działanie- mam 28 lat, nie mam co prawda zmarszczek ale czasami moja skóra wygląda na zmęczoną, czasem mam też wrażenie że powoli zaczyna jej brakować jędrności.
Według producenta:

Krem na dzień ma aksamitną konsystencję i kwiatowy zapach. Wygładza drobne zmarszczki, przywraca napięcie i zwiększa elastyczność skóry. Nawilża, odżywia i wygładza. Zmniejsza widoczność zmarszczek mimicznych i spowalnia proces starzenia. Przywraca świeżość, witalność i młody wygląd.

Krem pod oczy ma aksamitną konsystencję. Wygładza drobne zmarszczki, zwiększa elastyczność i regeneruje skórę wokół oczu. Zwiększa napięcie, nawilża i wzmacnia skórę. Rozjaśnia cienie pod oczami, przywraca witalność spojrzeniu.
 
I wiecie co? Zgadzam się absolutnie z każdym zdaniem! Pierwszy raz spotkałam się z kosmetykami, które robią dokładnie to co obiecują. Tak mnie to zaintrygowało, że postanowiłam przetestować inne produkty z tej serii o czym już niedługo Wam napiszę. Jedno jest pewne, kosmetyki Tołpa Botanic są warte uwagi. 
Miałyście z nimi do czynienia? Co o nich myślicie? 

TUTAJ możecie znaleźć pełną ofertę marki.