nail art & beauty

Image Slider

GR Jolly Jewels 115

| On
13:52

Kiedy kupowałam lakiery Jolly Jewels na rozdanie nie sądziłam, ze sama się na któryś skuszę. Zwykle omijam brokaty szerokim łukiem, bo choć są piękne to ich zmywanie nie należy do najprzyjemniejszych- a ja lubię często przemalowywać paznokcie. I pewnie odmówiłabym sobie gdyby nie post Idalii klik o bazie pod brokaty i lakiery Essence:) 
Przytuliłam więc bazę (Essence, Peel off base coat) i od razu dwa lakiery Golden Rose JJ. Dziś o pierwszym z nich:



*Nazwa: Golden Rose, Jolly Jewels nr 115
*Ilość warstw: dwie
*Top coat: Seche Vite- inaczej lakier ma bardzo chropowate wykończenie i czepia się wszystkiego
*Oświetlenie: naturalne
*Zdjęcia dobrze oddają wygląd lakieru- czyli mnóstwa różnokolorowych drobinek (mniejszych i większych) w bardzo, bardzo jasno błękitnej bazie.
*Lakier jest dość rzadki ale się nie rozlewa, przy nakładaniu trzeba uważać aby równomiernie rozprowadzić brokat- jak widać ja miałam z tym mały kłopot, ale nie przeszkadza mi to. Co do krycia, na paznokciach mam dwie warstwy i jest ok, ale gdybym nakładała go na jakiś inny lakier bazowy chyba poprzestałabym na jednej. Można też nałożyć więcej tylko trzeba pamiętać że z każdą kolejną dowalamy brokatu:)Lakier schnie bardzo, bardzo szybko. Trwałość na bazie Essence jest ponoć ograniczona- u mnie póki co trzyma się trzeci dzień bez szwanku.



Dla mnie wygląda jak confetti!:D



Wybaczcie suche skórki, w rzeczywistości wyglądają ok, dopiero na zdjęciach okazało się że potrzebują wsparcia:P




Marzy mi się lakier firmy Deborah Lippmann w kolorze Glitter in the Air, do którego początkowo 115 wydawał mi się trochę podobny (na zdjęciach promocyjnych). Jednak DL jest o wiele, wiele subtelniejszy.






OPI, Care to Danse?+Pirouette my Whistle

| On
20:08

Ostatnio zakupiłam zestaw miniaturowych lakierów firmy OPI z kolekcji NYC Ballet. Jestem tymi maleństwami szczerze oczarowana:) Zwłaszcza topem, który jest chyba najpiękniejszym jaki kiedykolwiek widziałam. 


*Nazwa: OPI, Care to Danse?
*Ilość warstw: trzy
*Top coat: również OPI, Pirouette my Whistle, a na wierzch Seche Vite
*Oświetlenie: słoneczko:)
*Zdjęcia choć robione w świetle naturalnym nie oddają całego uroku lakieru Pirouette my Whistle, te srebrne iskrzące drobinki są przeurocze
*Lakier ma odpowiednią konsystencję, typową dla OPI. Maluje się wygodnie i precyzyjnie, nic nie rozlewa się na skórki. Lakiery z tej edycji mają wykończenie typu jelly i choć nie są kryjące to pięknie lśnią nawet bez top coat'u. Utrzymują się do tygodnia, później lekko odpryskują po bokach moich paznokci.






Moje zimowe zauroczenie...