nail art & beauty

Image Slider

Moja Kolekcja Perfum

| On
21:17
Serię MKS chciałabym zakończyć prezentacją perfum. Choć do tej pory nie poświęciłam im ani jednej notki na blogu, zapachy są dla mnie bardzo ważne. Przywołują wspomnienia, kojarzą się z konkretnymi ludźmi lub miejscami, poprawiają nastrój, wywołują emocje. To, że nadają mi jakiś zapach jest jakby odrębną sprawą:)
W swojej kolekcji mam perfumy nadające się na co dzień, niezależnie od pory dnia czy roku, a także zapachy zarezerwowane na specjalne okazje. I choć nie zawsze trzymam się tych wytyczonych przeze mnie ram, postrzegam perfumy w kategoriach codziennych, wieczorowych, sezonowych (zazwyczaj wiosna/lato jesień/zima)...


Miniatury Clean, Clean Ultimate, Clean Shower Fresh, Clean Fresh Laundry, Clean Warm Cotton- zapachy Clean różnią się między sobą, ale wszystkie kojarzą się z czystością i świeżością. W zależności od dnia i nastroju mogą być bardzo przyjemne lub migrenogenne;)

Ekstrakty perfum Chanel Allure i Coco Mademoiselle- doceniam ich klasę i ponadczasowość, aczkolwiek są dla mnie jak obrazy w muzeum- do podziwiania, ale niekoniecznie do powieszenia we własnym salonie;)


The Body Shop White Musk Midnight Iris- głęboki, mroczny, seksowny ale w niewymuszony sposób. Idealny na jesienne wieczory. Nie ma się jednak co rozpisywać, bo to edycja limitowana- jak dobrze że mam zapas;) Zapach w typie Armani Code, Jil Sander Jil, Dior Addict...


Guerlain AA Flora Nymphea- gdybym do końca życia miała pachnieć tylko jednymi perfumami, były by to właśnie te!  Uwieeelbiam... Ten zapach sprawia że jestem szczęśliwa. Jest jaśmin, bez, konwalia, miód... Jest rześko i duszno jednocześnie, tak jak na ukwieconej łące kiedy po wiosennym deszczu znów wychodzi słońce, a pszczoły podejmują przerwaną pracę... a bardziej przyziemnie to jak w dobrej kwiaciarni:D
Perfumy są mocne i trwałe:)
Guerlain AA Pamplelune- początkowo cytrusowy, kwaśny, cierpki z odrobiną waniliowej słodyczy. Lubię takie zapachy, szczególnie w upalne dni kiedy inne perfumy mogłyby przyprawić o ból głowy. Kocich siuśków, wyczuwanych przez niektórych ja nie czuję (a mam kota, wiec wiem czym to pachnie:P) już prędzej pot:/


Dior Hypnotic Poison eau Sensuelle- jesienno zimowy, ciepły, kobiecy, jadalny wręcz- kolejny po AA Flora Nymphea ulubieniec.  Ze wszystkich "trucizn" najłagodniejsza i najprzyjemniejsza jak dla mnie. 
Versace Crystal Noir- bardzo nieudany zakup:/ Myślałam że będą idealne na większe wyjścia, ale te perfumy są tak duszne, tak przygnębiające że jedyną okazją na jaką mogłabym je "nałożyć" jest pogrzeb:/ Śmiało mogłyby konkurować z kadzidłem w kaplicy:P
Dolce&Gabbana The One- dosyć późno je odkryłam, ale lepiej późno niż wcale. Są klasyczne, eleganckie i kobiece a przy tym idealne na co dzień. Pasują tak samo do małej czarnej jak do jeansów:) 
Davidoff Cool Water Woman- perfumy prezent, niezbyt udany. Nie przepadam za takimi zapachami- ogórkowo wodnymi. Są dla mnie jakieś takie nijakie, aseksualne (wyjątkiem są perfumy Issey Miyake).
Perfumy FM Group- odpowiednik Love don't be shy Killian. Zazwyczaj nie kupuję odpowiedników, ale tym nie mogłam się oprzeć, a oryginał ma dla mnie zaporową cenę. 100% jaśminu, mocne, duszne, charakterne...


D&G Anthology L'Imperatrice- mam wrażenie, że odbieram te perfumy zupełnie inaczej niż wszyscy. Owszem na początku jest owocowo, słodko, musująco ale potem kiedy zapach trochę ogrzeje się na skórze, robi się bardziej wytrawny jak najlepszy szampan. W przeciwieństwie do wielu owocowych zapachów nie pachnie tanio. Trzeba dać mu trochę czasu aby mógł się pięknie rozwinąć.
Cacharel Amor Amor- moje pierwsze, świadomie kupione perfumy:) Mam do nich ogromny sentyment, ponieważ to na nie "złapałam" mojego mężczyznę;) Kiedyś używałam ich namiętnie, teraz raczej od wielkiego dzwonu, głównie kiedy chcę Jemu sprawić przyjemność. Początkowo uderzają mocno do głowy, zupełnie jak zakochanie, później bywa różnie- raz słodko raz gorzko- jak to w miłości, a wszystko i tak kończy się w łóżku;)
Dior Addict- kobieta która mogłaby nim pachnieć jest intrygująca, tajemnicza, seksowna- może nawet trochę prowokująca, zadziorna. To nie jest miła dziewczyna z sąsiedztwa, którą wszyscy lubią ale nikt nie pamięta jej imienia. To zadziorna laska, z którą nikt nie zadziera, którą się kocha albo nienawidzi, ale z pewnością nie przechodzi się obok niej obojętnie:)
Zapach jest mocny i trwały, przez wielu określany killerem.
Laura Laura Biagiotti- subtelny, delikatny, kobiecy, ciepły- idealny na co dzień. Zaskakująco trwały, zwłaszcza na ubraniach. Ulubiony zapach mojej mamy i z nią właśnie mi się kojarzy:)
Lacoste Pour Femme- właściwie mogłabym napisać to samo co powyżej, choć zapachy te różnią się bardzo. Oba (mam na myśli Laurę) są bardzo kobiece, ale podczas gdy Laura jest jakby zwiewna, eteryczna tak Lacoste jest bardziej elegancka i taka jakby... konkretna, poukładana, biznesowa. 
Cartier Le Baiser du Dragon- mmmm mocny, drapieżny, dziki i nieokrzesany. Tajemniczy i orientalny. Tyle już o tym zapachu napisano, że chyba nie wymyślę nic mądrego- polecam poczytać, bo to piękne recenzje. Pusty flakonik trzymam, bo wciąż PACHNIE. Nowego niestety nie kupię, bo już nie produkują co jest wg mnie ogromną stratą.
Guerlain Shalimar- perfumy pełne sprzeczności, szorstkie, suche może nawet początkowo odpychające, za chwilę przyciągają waniliowo miodową słodyczą. Klasyczny, luksusowy- dla mnie tylko na wielkie wyjścia i specjalne okazje. Nie wyobrażam sobie nosić Shalimar do dresów, to byłaby niemal profanacja;)

A Wy jakie zapachy lubicie?